Chodzi o to, by żyć świadomie / Izabela Kornet

Pierwsze, czego się o mnie dowiesz to powód, dla którego zostałam Ambasadorką DLP. Jeśli wierzysz w przeczucia, to właśnie je mam. Czułam, że DLP to będzie coś naprawdę dużego. Teraz wszyscy przekonujemy się, że tak właśnie jest. Czasami żałuję, że nie wpadłam na nic podobnego, gdy ja zaczynałam zmieniać coś w sobie. To pozwoliłoby mi nieco skrócić drogę do celu i zaoszczędzić zmartwień. Dzięki temu wiem, jakie to ważne i chcę pomóc innym. Właśnie dlatego tu jestem! Więc…

Cześć, jestem Izabela! Mam dwadzieścia lat i mieszkam w małej wsi obok Borów Tucholskich. Na ścianie nad moim biurkiem w białej ramce, na białej kartce wisi mapa myśli opisująca mnie. Kiedy nie wiem, co robić, jak działać, co wybrać – patrzę na nią. Przygotowywałam ją pewnego wieczoru i dopracowywałam przez rok, by dokładnie opisać siebie. Według tej mapy chcę „Żyć i umierać dla tego, co kocham. Tylko to mnie interesuje.” Do szczęścia potrzeba mi zdrowia, by móc uprawiać sport. Jem roślinnie, bo respektuję prawa i uczucia zwierząt. Jedną z odnóg mapy jest też „miłość i wolność”, którą zapewniają mi bliscy i mój chłopak. Wolność odnosi się do wyborów. Pragnę działać tak, by ją mieć. Ogromne miejsce w moim życiu zajmuje też starszy Siwy koń, bez którego nie wyobrażam sobie codzienności. Kocham się uczyć, czytać, spędzać czas wokół natury. Prowadzę też swoją stronę The Secret of Healing (www.thesecretofhealing.pl) oraz warsztaty z naturalnej pielęgnacji ciała i tworzenia kosmetyków. Coraz częściej bywa, że realizuję też zamówienia na indywidualnie dobrane kosmetyki.

Wszystko, do czego dążę, czego pragnę, co chcę robić, sprowadza się do jednego: DZIAŁANIE. Jeśli o czymś myślę i naprawdę chcę to zrobić, zaczynam przygotowania. Inspiruję się i uczę: przeglądam książki, dostępne materiały, spotykam się z ludźmi. Urzeczywistniam. Wykonanie jednego telefonu na dzień, wysłanie maila do kogoś w pewnej sprawie, ćwiczenie przez 5 minut dziennie (bo tyle jesteś w stanie, gdy wcześniej o to nie dbałeś)… To wszystko sprawia, że jesteś coraz bliżej celu. I pamiętaj, że jest to bardziej korzystne, niż wieczne inspirowanie się poprzez infografiki, blogi, książki, filmy i rozmowy. Musisz działać i musisz chcieć zmian. Bez tego niczego nie będzie. Jedynym problemem w działaniu jest Twoje myślenie. Brzmi smutno? Bardzo, ale wiem, co mówię. Żyłam tak bardzo długo, aż w dniu, gdy zaspana i spanikowana ledwo zdążyłam na swoją maturę, uświadomiłam sobie, co jest nie tak.

Miałam 5 miesięcy wolnego, by poświęcić je tylko sobie. Zawsze chciałam robić wiele rzeczy, ale nigdy nie pragnęłam tego naprawdę. Nigdy tak bardzo, by coś za to oddać. Od razu, gdy skończyłam maturę, przystąpiłam do bezwzględnych działań. Założyłam bloga, który jest teraz stroną pełną wiedzy. Zaczęłam uprawiać sport, a zaczynałam od tego, że pierwszego dnia przebiegłam minutę i wróciłam do domu. Po tygodniu biegałam pięć minut z długimi przerwami. Od 1 stycznia 2016 ćwiczę ręce i na początku trzymałam hantle przez minutę, po 12 dniach – przez siedem minut.

Nauczyłam się przestać myśleć, że moje starania „i tak nic nie dadzą”, bo dają naprawdę wiele. Przestałam też porównywać się do innych, bo ktoś to nie ja. Jeśli ktoś ma predyspozycje, by w pół roku przygotować się do zawodów sportowych, niech to zrobi i naprawdę mu kibicuję. To, że ja potrzebowałabym na to dwóch lat nie oznacza, że nie mogłabym ich wygrać. To, że ktoś czyta dziesięć książek miesięcznie, a ja jedną, nic nie znaczy. Każdy jest inny i akceptacji tego też trzeba się nauczyć. Naucz się też, że jeśli masz słabe dni, nawet jeden po drugim, nie oznacza to, że nic nie robisz i nie działasz. Może po prostu jesteś człowiekiem bardzo wrażliwym, empatycznym i delikatnym? Miałam ciężki miesiąc po tym, gdy zniknął mój koń. Teraz się z tego śmieję, bo znowu ze mną jest, wtedy jednak bardzo się przejęłam. Gdy rano go nie było, nic nie miało znaczenia. Po prostu. Następne cztery tygodnie pełne były wstawania o 4 rano, ciągłego poczucia, że czegoś nie ma, czegoś zapomniałam, a każdego ranka, gdy wychodziłam z domu: stres – czy koń jest u siebie? Wiesz, ten czas nie był czasem straconym. Ten czas uświadomił mi (dobitnie), co jest w życiu ważne. Że czasami nie ważne jest, czy chodziłeś na wykłady, tylko czy Twój koń miał dobrą opiekę. Nie liczy się, że nie skończysz studiów, kiedy Twoje zdrowie zawodzi, i wtedy wiesz, co dzisiaj jest dla Ciebie najlepsze. Nie liczy się nic, jeśli jest coś ważniejszego.

Jesteś cudowny, i choć może teraz w to nie wierzysz, najlepszym dowodem na to jest Twoje działanie i to, że (skoro już tu jesteś) na pewno nie próżnujesz! Ja na co dzień podziwiam wszystko, co mnie otacza… i niesamowicie kocham swoją codzienność. Żyję. Naprawdę żyję i choć robię wiele więcej – mam czas! Zrozumiałam, że to wszystko, o czym pisałam, daje mi niesłychaną moc i siłę. Wiem, że i Ty możesz to samo. Dziękuję, że tu jesteś! Nie jestem w niczym lepsza od Ciebie, ale jeśli Ci to pomoże – weź z tego tekstu to, co dla Ciebie dobre i zastosuj to w życiu. A jak Ci jeszcze mało, to wiesz, gdzie mnie szukać!

Ściskam ciepło!

Izabela Kornet

 

WEJDŹ NA PROFIL IZABELI I POZNAJ JĄ LEPIEJ

Zdjęcie: Marta Wiśniewska