Martyna Mierzejewska

Martyna Mierzejewska


Kim jestem?

Jestem  zwolenniczką aktywnego trybu życia. Mogę się nazywać „rannym ptaszkiem”, który bez problemu potrafi wstać o 5 rano i wskoczyć na rower, aby nacieszyć się wolnością. Nie bez powodu - obsesja na punkcie jazdy na rowerze towarzyszy mi od urodzenia. Jestem maniaczką mody ulicznej, w szczególności tej męskiej oraz redaktorem w magazynie modowym Catwalk. Fascynuje mnie fotografia street’owa. Potrafię być największym krytykiem własnej osoby, który ciągle dąży do perfekcji i upragnionego szczęścia. Aktualnie realizuję swoje marzenia i zdobywam NYC będąc au pair w USA! 

Moja historia

Mając 10 lat moim jedynym wielkim marzeniem było zobaczyć NYC i Statuę Wolności. Chodziło to za mną wiele, wiele lat. Zazdrościłam każdemu kto mógł wyjechać do Ameryki i zobaczyć to, co zawsze ja chciałam. Podziwiałam podróże ekipy Busem Przez Świat - www.busemprzezswiat.pl czytając kilkukrotnie ich książkę "Ameryka za 8 dolarów" oraz z zaciekawieniem słuchałam Kamila z On The Road Again - Kamil Knapczyk. Nigdy nie fascynowały mnie wypady all inclusive - zawsze stawiałam na niezależność. Tanie podróżowanie, a przede wszystkim ludzie, którzy na własną rękę zwiedzają świat stali się dla mnie inspiracją do działania. Przez ostatnie lata próbowałam robić wiele rzeczy po to, aby w tym miejscu móc powiedzieć, że wiem, co mnie fascynuje, co sprawia mi przyjemność i daje frajdę. Jednak, aby wiedzieć czego się chce, trzeba CHCIEĆ, chcieć robić coś więcej, niż przeciętni ludzie, którzy każdą wolną chwilę lubią spędzać przed TV, albo na imprezie. Mnie takie życie nie interesuje. Z chęcią wskakuję na rower, aby poczuć wolność, piszę o modzie, inspiruję się street fashion, chodzę na air show, "zaliczam" dobry trening. Tylko dzięki temu czuję się szczęśliwa. Przede wszystkim słucham siebie, a nie innych. To jest klucz do sukcesu.


Wiele rzeczy lubię też robić sama, nie potrzebuję niczyjej pomocy, aby móc zrealizować swój cel - taka niezależność jest czasami najlepszą opcją przy spełnianiu marzeń! W 2015 roku podjęłam ostateczną decyzję- albo teraz, albo nigdy. Potrzebowałam odpocząć od Warszawy, od Polski. Potrzebowałam nabrać sił i nowej energii do życia. Potrzebowałam zrobić coś więcej dla siebie, nabrać doświadczenia i pokazać, że można, jeśli się tylko chce. No i najważniejsze - potrzebowałam zobaczyć USA. 16 lat chodziło to za mną, aż w końcu się udało. 5 miesięcy przygotowań, stresu i już 3.5 miesiąca w USA.


Czy potrzebna jest odwaga, aby zrobić krok do przodu? Jasne, że potrzebna, ale to marzenia są tym czynnikiem, które popychają mnie do przodu. Mnie inspirują ludzie, którzy samotnie, na własną rękę zwiedzają świat. To od nich się uczę i to oni mi pokazują, że wszystko, dosłownie wszystko, jest możliwe i na wyciągnięcie ręki. Inspirują mnie również Ci, którzy potrafią się podnieść w ciężkich chwilach i nie mając nic, zrobić rzeczy wielkie. Interesując się rozwojem osobistym przez ostatnie dwa lata poznałam wiele osób, które również miały wpływ na moją decyzję.

Po 16 latach muszę powiedzieć, że jestem w końcu szczęśliwa. Zdarzają się chwile kryzysu, ale dla NYC jestem w stanie znieść wiele. Wiele marzeń przede mną: skok ze spadochronem, SF i Golden Gate Bridge, LA i spotkanie z Matt’em Steffaniną, koncert Justina Timberlake’a (kolejny oczywiście:))) no i selfie, które chodzi za mną od wielu, wielu lat! Koncert Eminema, Roadtrip po zachodnim wybrzeżu, NY Fashion Week, kurs fotografii, rower kolarski, który jest moim wielkim marzeniem - kocham rower najbardziej na świecie Jno i oczywiście lot MIG-iem bądź F-16. Wiem, że część z tych marzeń spełni się tu, w USA, a reszta? Na pewno kiedyś też!


Od dawna wiedziałam, że NYC to idealne miejsce dla mnie. Nie myliłam się. Będąc 4ty raz w tym mieście utwierdziłam się w przekonaniu, że chce tu mieszkać. Za co je kocham? Za lifestyle, które pasuje do mojej osobowości, za taksówki i statuę wolności na punkcie której mam już obsesję! Za Central Park i za to, że to miasto daje mi tyle możliwości. Chcę zobaczyć NY fashion Week, chcę zobaczyć Nick’a Wooster’a i wielu innych blogerów/ mężczyzn z branży fashion. Blogosfera, street fashion i moda męska to, zaraz po rowerze, moja największa pasja.

Cieszę się, że mam tyle odwagi, aby być tutaj!


Moja lista marzeń

  1. Zrobić selfie z Justinem Timberlake’m 
  2. Dostać się na NY Fashion Week i poznać Nicka Wooster'a 
  3. Pojechać do Florencji na męskie targi mody Pitti Uomo i nacieszyć się różnorodnością stylów 
  4. Kupić aparat i rozwinąć się w kierunku fotografii street ‘owej 
  5. Stworzyć własny, inspirujący projekt, związany ze street fashion 
  6. Wydać książkę dotyczącą lifestyle’u i mody ulicznej  w USA 
  7. Spotykać się z Mattem Steffaniną w Los Angeles na hip hop classes 
  8. "Zaliczyć" największe festiwale muzyczne i koncerty takich gwiazd jak: JT (zależy mi, aby zobaczyć jego show w USA, bo w PL już widziałam), Eminem 
  9. Kupić kolarkę i poczuć wolność, jeżdżąc po Polsce i Europie
  10. Zostać organizatorem rowerowych tripów i zarażać innych tym sportem 
  11. Zorganizować event rowerowy dla Polonii w NYC 
  12. Przeprowadzić sie do NYC 
  13. Stworzyć projekt: Moda z second handu
  14. Wystąpić w tv 
  15. Założyć vloga 
  16. Jeździć rowerem po NYC, rozmawiać z ludźmi i nagrywać ciekawe momenty. Jednym słowem stworzyć krótki reportaż o życiu w mieście moich marzeń 
  17. Skoczyć ze spadochronem 
  18. Rozwinąć projekt Mierzeja Motivation, stając się inspiratorem dla innych 
  19. Stanąć ma dachu wieżowca tak jak to zrobił Eminem w teledysku: „Not Afraid”
  20. Zobaczyć na żywo F1 
  21. Nauczyć się  grać w kosza 
  22. Dbać o dobrą formę bez względu na miejsce zamieszkania. Sport  zawsze i wszędzie! 
  23. Przejechać rowerem przez Golden Gate Bridge 
  24. Mieć dużo międzynarodowych znajomości 
  25. Mieć tą jedną, jedyną osobę, która podzieli moje zainteresowania i będzie moim osobistym motywatorem 
  26. Być szczęśliwa każdego dnia i pokazywać to szczęście innym
  27. Wypracować nowy look, inspirowany modą uliczną
  28. Rozwinąć się w kierunku dziennikarstwa modowego
  29. Przejechać na rowerze 240 km jednego dnia (mój najdłuższy dystans na ten moment to ok. 110km)

Dlaczego biorę udział w Dream Life Project?

Martę, założycielkę projektu poznałam na indywidualnym coachingu. Bardzo mi wtedy pomogła zwykłą rozmową, dzięki której zrozumiałam wiele rzeczy. Niedługo po tym wyjechałam do USA spełniać marzenia! Gdy zobaczyłam jej projekt to bez wahania zgłosiłam się jako ambasador. Kiedy wyjechałam do Stanów, poczułam, że wszystkie moje marzenia są na wyciągnięcie ręki. Chcę pokazać innym, tym mniej i bardziej wierzącym w siebie, że się da, że każdy może być szczęśliwy tylko trzeba próbować i jeszcze raz próbować.  Za pierwszym razem nie wyjdzie? OK. Wyjdzie za drugim, bądź trzecim. Trzeba pamiętać tylko o jednym - wierzyć w siebie, swoje pomysły i szukać ciągle innych rozwiązań. Trochę determinacji po drodze do realizacji celów też się przyda. Plus inspiracja - bez niej nie ma nowych pomysłów. Chcę przeżyć ten rok najlepiej jak się da. Nie każdy może mieszkać w USA, dlatego chcę wykorzystać ten czas tutaj z korzyścią nie tylko dla siebie, ale i dla innych! 


Jakie marzenia już spełniłam/em?

  1. Moim największym marzeniem był wyjazd do USA i zwiedzenie NYC! Mam to szczęście, że mogę mieszkać z amerykanami, poznając dzięki temu ich kulturę. Zawsze marzyło mi się Thanksgiving czy Halloween. Teraz te święta mam to już za sobą i czekam na to, co przyniesie mi ten rok. Nie myliłam się, że NYC będzie idealnym miejscem dla mnie. Jest idealny pod każdym względem. Jestem szczęśliwa, że mogę odkrywać to miasto. Pomimo tego, że jeszcze w nim nie mieszkam, to czuje się najszczęśliwszą osobą na świecie.
  2. Moim marzeniem z dzieciństwa, które udało się zrealizować był koncert Justina Timberlake’a. Dzięki mojej determinacji udało mi się stanąć pod samą sceną. Widok Justina z kilku metrów – coś niesamowitego. Jednak nadal mi mało - potrzebuję selfie. To jest  kolejne wyzwanie, które sobie postawiłam.
  3. Żyjąc w ciągłym pośpiechu nie zauważamy jak ważne i istotne jest zdrowie. Dopiero gdy je tracimy uświadamiamy sobie, jakie nieszczęście nas spotkało. Tak było ze mną, gdy naderwałam mięsień trójgłowy łydki. Nie mogłam się pogodzić z myślą, że nie będę mogła jeździć przez najbliższe miesiące na rowerze. To było dla mnie najtrudniejsze. Pamiętam pierwszy moment kiedy usiadłam na rower - 2 km i ani metra więcej. Wtedy marzeniem był powrót do sprawności. Udało się tylko dlatego, że współpracowałam z lekarzami i cierpliwie czekałam na efekty. Wszystko dla marzeń - teraz mogę jeździć po 100km.  

Co najbardziej kocham w życiu?

Wolność, swoboda i niezależność to jest to, co kocham najbardziej. Nigdy nie będę szczęśliwym człowiekiem, jeśli nie będę tego miała. 


Co jest moją największą pasją?

Nie wyobrażam sobie życia bez roweru. To on daje mi wolność, której tak bardzo potrzebuję. Jednak wszystko zależy od tego, jakie trasy pokonuję. W  mieście czuję się zatłoczona, dlatego potrzebuję przestrzeni i zawsze wybieram obrzeża miast,  aby móc się rozpędzić i jechać z większą prędkością. Nie lubię, gdy coś mnie ogranicza. Dodatkowo fascynuje się modą street’ową, w szczególności męską. Ostatnio moją pasją stała się fotografia, którą chce rozwinąć. Wokół tych rzeczy toczy się moje życie- nie chcę zamieniać ich na żadne inne <3 


Co lub kto mnie najbardziej inspiruje w życiu?

Inspirują mnie ludzie. W pierwszej kolejności Ci, którzy osiągają sukcesy w dziedzinach, które mnie interesują i w których sama chce się rozwijać. To oni są dla mnie motorem napędowym do działania i to dzięki nim ciągle podnoszę sobie poprzeczkę. Inspirują mnie również Ci, którzy dokonali wielkich rzeczy z niczego. Nie mając nic, będąc w złej sytuacji materialnej potrafili się podnieść, zawalczyć o siebie i osiągnąć więcej, niż pozostali. Ta siła jest w ludziach, ale tylko w tych, którzy wierzą w siebie i swój pomysł na życie. 


3 zabawne fakty na mój temat

  1. Pierwszą rzeczą, która przychodzi mi na myśl jest fakt, że panicznie boję się psów. Jeżdżąc na rowerze potrafię sto razy zmieniać trasę ze względu na biegające psy po ulicy, bądź krzyczeć na całą okolicę :D
  2. W liceum dostałam ksywkę KURCZAK :D ze względu na to, że moją ulubioną bluzą była ta z kolorem żółtym.
  3. Na studiach za to JUSTIN - chyba nie muszę mówić dlaczego.

Gdybym mógł dać jedną radę osobie, której brak odwagi do realizacji marzeń, brzmiała by tak:

 Nie odkładaj marzeń na „później”, bo to tylko rodzi frustracje. Czasami może być już za późno, a nie chcesz mieć przecież żalu do siebie do końca życia. 


Gdzie mnie znajdziesz?

Fanpage

Instagram