DREAM LIFE PROJECT - PODSUMOWANIE ROKU 2015 / Marta Żubrycka

Chciałam napisać na facebooku krótką notkę, za co jestem wdzięczna w 2015 roku i życzyć wszystkim wspaniałego 2016... po czym do mojej głowy zaczęły napływać kolejne migawki, wydarzenia i ludzie... No i zgłupiałam... tak, ten rok był naprawdę dobry, ale... aż tak? Wszystko, co mnie spotkało, w czym brałam udział, kogo poznałam i czego doświadczyłam... oszołomiło mnie! A przecież robiłam już ogólne podsumowanie roku kilka tygodni temu... No cóż, nie pozostaje mi nic innego, jak zacząć dziękować, żebym zdążyła przed północą.

 

ZAPROJEKTOWAŁAM WSPANIAŁY ROK

Ten rok nie był przypadkowy, choć niezwykle spontaniczny, właściwie to był to najbardziej spontaniczny rok w moim życiu. Nie dlatego, że moja spontaniczność uległa zmianie, zawsze byłą na wysokim poziomie, ale dlatego, że najczęściej w tym właśnie roku wyszłam z mojej strefy komfortu, wykorzystując każdą okazję do poznawania siebie i świata.

Cała moja droga do tego wspaniałego roku, to całkiem inny temat, o którym opowiadam Wam w czasie treningów online i spotkań na żywo, dzieląc się moją bardzo osobistą historią. Dzisiaj natomiast, podsumowując 2015, chcę Ci powiedzieć, że Ty też możesz zaprojektować wspaniały rok! Cokolwiek nie dzieje się w Twoim życiu, możesz wziąć się w garść i podjąć decyzję, że to właśnie będzie najlepszy rok Twojego życia (dotychczas). Nie obiecuję, że to będzie łatwe, ale obiecuję, że jest możliwe!

A co sprawiło, że mój 2015 był tak wspaniały... ?

1. Po pierwsze, najzwyczajniej na świecie, cieszyłam się życiem. Żyłam slow, celebrowałam chwile i łapałam je, zatrzymując na ułamki sekund jedną po drugiej. Chodziłam po trawie (a nawet po drzewach!), zakupy robiłam na zdrowym targu u lokalnych dostawców, kołysałam się w hamaku w ogrodzie rodziców, sadziłam zioła na balkonie w warszawskim mieszkaniu, zatrzymywałam się, biorąc łyk aromatycznej kawy i wąchając herbatę... Do tego punktu warto dodać lot balonem, który byłą największą niespodzianką tego roku... największym prezentem, jaki dostałam, i to prezentem bardzo "w rytmie slow"... cudowne doświadczenie, mogłabym zamieszkać w balonie!

2. Pielęgnowałam relacje. Dużo czasu spędziłam z rodziną, mimo, że nikt z mojej rodziny nie mieszka w Warszawie. Spotykaliśmy się w Krakowie, w Poznaniu, i w rodzinnym miasteczku na zachodzi Polski. Spotykamy się tak naprawdę przy każdej możliwej okazji, święcie, sukcesie i cieszymy się razem, tak po prostu, z życia i z siebie nawzajem. Spędzałam tez czas z przyjaciółmi, spotykając się z nimi tak często, jak to było możliwe, choć mam świadomość, że zdecydowanie za mało! Co dla mnie ciekawe, nawiązałam też bliskie i bardzo dla mnie ważne, relacje internetowe, na początku zawodowe, ale kilka z nich, znaczy dla mnie naprawdę coś więcej i mam nadzieję, że w 2016 poznam te osoby na żywo (AgataPaulina... to o Was!). Uporządkowałam też wszelkie nieścisłości w relacjach, dużo się nauczyłam, obserwując siebie i innych. Niektóre relacje się skończyły, inne zaczęły. To dobrze, życie biegnie swoim własnym nurtem i nie wszyscy powinni wsiadać z nami do łodzi, by wyruszyć w kolejną podróż.

3. Praca zawodowa... i tu mogłabym napisać doktorat z jednego roku pracy z pasją. Tutaj wszystko było niesamowite! Moi klienci coachingowi... (nawet nie będę pisać, bo łzy mi się cisną do oczu..), konferencje, na których byłam prelegentem, wykłady, które prowadziłam, warsztaty (m.in. na V Konferencji Coachingu w Warszawie, na Coachowisku, dla Soft Skills Academy w Krakowie i w wielu innych miejscach). Mam przed oczami ludzi, którzy mi dziękowali (czasem od razu, a czasem po kilku miesiącach), w głowie dźwięczy mi gęsta cisza, kiedy zadałam jakieś ważne pytanie, łzy, śmiech, zamyślenie, otwarcie... Do tego zaproszenie do telewizji i rozmowa z Dorotą Gardias, dwa występy w Radiu, występ w telewizji dla studentów... I oczywiście, moje treningi internetowe... Na mój darmowy trening Zarządzanie Sukcesem zapisało się 320 (!!) osób! A na trening noworoczny, który ruszy już 11 stycznia, prawie 80! Jestem Wam taka wdzięczna za zaufanie. Nieustannie mnie inspirujecie! Przypominam sobie maile od Was i opinie o treningach i się zastanawiam, czy to na pewno ja je napisałam...

4. I muszę oczywiście wspomnieć o DREAM LIFE PROJECT - to spełnienie moich marzeń i realizacja misji życiowej! To właśnie dzięki temu projektowi mamy szansę zainspirować ludzi na naprawdę dużą skalę do odwagi i realizacji marzeń! W ciągu tych zaledwie kilku dni zgłosiło się do nas ponad 10 osób, które chcą być Ambasadorami projektu... A zaledwie o tym wspomniałam w kilku miejscach. Czuję, że to jest coś naprawdę dużego, i cieszę się jak dziecko, choć chyba tak samo boję jednocześnie. Mam nadzieję, że będziesz w tym ze mną!

5. Miłość. Była ze mną przez cały 2015, kiedy byłam najlepszą i najgorszą wersją siebie. Kiedy byłam szczęśliwa i pełna pasji, ale też smutna, zła i rozczarowana... Dziękuję wszystkim, którzy mnie obdarowali w tym roku swoją miłością.

6. Spokój ducha. Wciąż się uczę, wciąż dążę. Ale jeszcze nigdy nie odczuwałam takiego spokoju ducha, jak pod koniec tego roku. Bardzo dużo pracy włożyłam w to, żeby tak właśnie było, ale przede wszystkim, nieustannie, od kilku lat, porządkuję swoje emocje. Emocje są dobre, jesteśmy ludźmi i przeżywamy życie. To naturalne i zdrowe, że emocje nam w tym przeżywaniu towarzyszą. Mniej zdrowe jest, jeśli wpływają na nasze życie w destrukcyjny sposób, szczególnie, jeśli pochodzą z sytuacji, bądź od ludzi, którzy tak naprawdę, nie znaczą nic w naszym życiu. Nauczyłam się płynąć z prądem, odpuszczać, sobie i innym, szybko zamieniać złość w śmiech, mówić otwarcie o uczuciach, nie owijać w bawełnę i być zawsze szczerą, przede wszystkim ze sobą. To moje wewnętrzne zwycięstwo. Błogi spokój i poczucie, że nie mam sobie nic do zarzucenia, że wszystko, co robię, robię w zgodzie ze sobą. Obłędne uczucie, polecam!

7. Pozwolenie sobie na doświadczenia. W tym roku nie przywiązywałam zbytniej wagi do tego, jak mi coś wychodzi, ale do tego, jakie doświadczenie z tego wynoszę, co mi to daje i jak mogę to wykorzystać w przyszłości. Poczułam, ze spadł ze mnie ogromny ciężar. Nie starałam się być idealna, ale szczęśliwa i w pełni sobą. Jak mi coś nie wyszło, mówiłam "przepraszam", i wyciągałam lekcję. Pozwoliłam sobie wejść w tyle nowych sytuacji, ponieważ bez oceny obserwowałam siebie. Jeszcze nigdy w życiu nie weszłam w tyle tak stresujących sytuacji i jeszcze nigdy w życiu się tak mało nie stresowałam! Wyszło świetnie, więc zamierzam ten system praktykować do końca życia!

8. Realizacja marzeń moich bliskich! To dla mnie jeden z ważniejszych punktów tego roku. Nic tak nie cieszy, jak szczęście ludzi, których kocham! Moja siostra wydała wspaniałą książkę o rodzicielstwie, która zdobywa same pozytywne opinie wśród czytelników, których nieustannie przybywa. A dla mojego ukochanego taty wygrałam konkurs, dzięki któremu w okolicach marca 2016 będą wydane jego baśnie (a z czystym sercem mówię, że to najpiękniejsze baśnie na świecie!).

2015 zaczęłam w Paryżu... kończę go w Warszawie i zastanawiam się, co się stanie dalej... 

Jakie marzenia spełniłeś w 2015? Czego się nauczyłeś? Co było wspaniałego w tym roku?

 

With love, M.